Jan Kasprowicz wiersze

Jan Kasprowicz

  • Szkoła średnia
  • Lektura obowiązkowa

Gatunek literacki: Wiersz, dokładnie hymn

Epoka: Młoda Polska

Motywy: religijne, metafizyczne, spowiedzi, Boga, Stwórcy, Sędziego, Ducha, kondycji ludzkiej, miłości, obrazu świata, cierpienia, klęski, modlitwy, wody, melancholii, śmierci, nieśmiertelności, drzewa, stworzenia, natury, księżyca, nocy, słońca, chłopa, dziecka, śpiewu, wsi, ognia, wizji, pokusy, grzechu, kary, matki, ojca, córki, syna, siostry, brata, żebraka, zwierzęcia, morderstwa, kochanka, sąsiada, żony, męża, pożądania, trupa, upadku, wzroku, fałszu, zdrady, bogactwa, zazdrości, pychy, śmierci, miłosierdzia, końca świata, sądu ostatecznego, Chrystusa, kobiety upadłej, węża, krwi, ciała, błota, gotycyzmu, rozpaczy, zemsty, buntu, walki, wygnania, zesłańca

Streszczenie lektury „Jan Kasprowicz wiersze”

Moja pieśń wieczornay

  Wiersz ten to rozbudowany poemat religijno-metafizyczny, w którym człowiek staje twarzą w twarz z Bogiem – Stwórcą, ale także Sędzią. Całość przypomina wielką liturgię duszy, w której przeplatają się mistyczna kontemplacja, ekspresyjna wizja apokalipsy oraz głęboko osobista spowiedź. To tekst o ogromnym ładunku emocjonalnym, silnie zakorzeniony w tradycji chrześcijańskiej, a zarazem uniwersalny w wymowie.
  Już pierwsze wersy przenoszą nas w przestrzeń ponadczasową: On był i myśmy byli przed początkiem – / niech imię Jego będzie pochwalone! – to zdanie otwiera utwór niczym modlitwa. Powtarzające się później słowa On był i myśmy byli przed początkiem tworzą anaforyczną klamrę całego utworu, podkreślając boską wieczność i pierwotną wspólnotę człowieka z Bogiem. To odniesienie do początku świata, a może nawet przedświata – momentu duchowej jedności, zanim miłość i spokój / stały się ogniem trawiącym.
  Jednym z głównych środków stylistycznych, który organizuje całą kompozycję wiersza, jest paralelizm. Wersy takie jak: zanim się stało to, co cię pożera lub zanim się stały zabójczą tęsknicą / i tym kamiennym, ślepym przerażeniem, powracają w różnych momentach utworu, dzięki czemu budują rytm i wzmacniają przekaz o upadku człowieka i zaburzeniu pierwotnej harmonii ze Stwórcą.
  Zaraz po wprowadzeniu rozpoczyna się część liryczno-kontemplacyjna. Podmiot mówiący w wierszu obserwuje gasnący dzień: Dzień mój przygasa – / za wielkim, niebotycznym przygasa mi szczytem, co staje się metaforą końca życia, kresu ludzkiej wędrówki. Zorza, która „krwawi” i nie chce zgasnąć, symbolizuje zarówno sąd ostateczny, jak i ból istnienia. Użyte tu epitety: „krwawa zorza”, „ogniem trawiącym”, „kamienne przerażenie”, budują nastrój grozy i duchowego napięcia.
  Po tej wstępnej części rozpoczyna się hymn duszy – liryczna modlitwa, która rodzi się z ciszy wieczoru: Błogosławioną niech będzie ta chwila, / kiedy się rodzi wieczorny hymn duszy! Podmiot mówiący odnajduje boską obecność w codzienności – w polach, rżyskach, cichych głosach chłopięcych piosenek. W tym fragmencie szczególnie ważne są onomatopeje („szept idzie z kniej”, „szum gaju”), które oddają muzykę przyrody, a także symboliczne obrazy piszczałki i chłopięcej pieśni: A grajże mi, piszczałeczko, / a grajże mi, graj! To powrót do dzieciństwa, niewinności, do czystej, pierwotnej wiary...

Dies irae

  W tym utworze Jan Kasprowicz przedstawia jedną z najbardziej dramatycznych wizji sądu ostatecznego w literaturze polskiej. Utwór, będący poetyckim rozwinięciem łacińskiej sekwencji liturgicznej o tym samym tytule, ukazuje świat w stanie absolutnej zagłady i duchowego chaosu. To wizja ostatecznego rozpadu, w której Bóg jako sędzia staje naprzeciw człowieka uwikłanego w grzech, zwątpienie, rozpacz i bunt.
  Wiersz rozpoczyna się obrazem apokaliptycznego kataklizmu: Trąba dziwny dźwięk rozsieje, / ogień skrzepnie, blask ściemnieje. Przestrzeń ulega odwróceniu – świat, który znamy, rozpada się w chaos, czas traci linearność, światło gaśnie. To nie tylko opis fizycznego zniszczenia, ale też metafora duchowego kryzysu ludzkości. W tym kontekście pojawia się motyw grzechu: Grzech krwią czarną duszę plami… / Bez obrońcy staniem sami. Człowiek staje przed Bogiem całkiem nagi, czyli bez usprawiedliwienia.
  Centralnym obrazem jest postać Chrystusa, do opisu którego została użyta synekdocha i przedstawiono Go jako „głowę z cierniową koroną”. Werset: O Głowo, owinięta cierniową koroną, / gasnącym wieki wieków spojrzyj na nas okiem!, ukazuje nie tylko cierpienie Zbawiciela, ale też Jego wszechobecną świadomość grzechu świata. Świat jest tu widziany jako pole nieustannego cierpienia: jedno jest tylko Jednem, / […] wielki, wszechmocny Ból. To zdanie stanowi jedno z najbardziej przejmujących wyznań w całym poemacie, gdyż pokazuje, że rdzeniem istnienia nie jest harmonia, lecz cierpienie...

Przejdź do pełnej wersji

Motywy literackie w lekturze „Jan Kasprowicz wiersze”

Wszystkie lektury