Dziady III

Adam Mickiewicz

  • Szkoła średnia
  • Lektura obowiązkowa

Czas akcji: Akcja prologu przypada na 1 listopada 1823 roku. Scena więzienna dzieje się prawie dwa miesiące później, w Wigilię, a Konrad swoją wielką improwizację wygłasza w Boże Narodzenie. Od widzenia Ewy akcja toczy się wiosną (dziewczyna zbiera kwiaty, podczas widzenia księdza Piotra słychać pieśni wielkanocne). Całość kończy się Dziadami, to znaczy nocą z 31 października na 1 listopada 1824 roku.

Miejsce akcji: Akcja dzieje się na Litwie (w Wilnie, gdzie znajduje się klasztor bazylianów oraz rezydencja Senatora; w wiejskim domu pod Lwowem, gdzie mieszka Ewa, a także na nienazwanym cmentarzu) oraz w Polsce (w jednym z salonów w Warszawie).

Gatunek literacki: Dramat romantyczny

Epoka: Romantyzm

Motywy: ducha/widma, anioła, szatana, dobra, zła, ojczyzny, poety, patrioty, zaborów, Chrystusa, Boga, wiary, cierpienia, snu, widzenia, więzienia, władzy, niewoli, zesłania, wolności, mesjanizmu, martyrologii, profetyzmu, proroka, wybawiciela, księdza, samobójstwa, matki, syna

Streszczenie lektury „Dziady III”

Przedmowa

  Autor poświęca utwór Janowi Sobolewskiemu, Cyprianowi Daszkiewiczowi i Feliksowi Kołakowskiemu, swoim współzesłańcom, którzy zmarli poza granicami Polski. W przedmowie przytacza kontekst historyczny dramatu. Około 1822 roku zaczęły się wzmagać prześladowania Polaków przez rząd rosyjski, do czego bezpośrednio przyczynił się senator Nowosilcow. Na terenach Litwy działano na niekorzyść edukacji, zamykano szkoły, sądzono i skazywano studentów. Pod szczególnym nadzorem znalazły się towarzystwa literackie. Autor przyznaje, że w utworze chciał zachować narodowi wierną pamiątkę z historii litewskiej lat kilkunastu.

Prolog

  Autor rozpoczyna utwór od cytatu z ewangelii świętego Mateusza, który kończy się słowami Chrystusa: I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego. Ale kto wytrwa aż do końca, ten będzie zbawion (cały cytat: Mt 10, 17-18. 22). W Wilnie przy ulicy Ostrobramskiej w celi więziennej w klasztorze bazylianów więzień drzemie wsparty na oknie. Anioł Stróż czuwa nad nim tylko dzięki zasługom i prośbom jego zmarłej matki, gdyż dusza nieczułego dziecięcia coraz bardziej mu brzydnie. Duchy szatańskie próbują przeciągnąć mężczyznę na swoją stronę. Przez toczącą się w jego myślach walkę dobra ze złem miał niespokojny sen i nie mógł odpocząć. Kiedy anioł przepowiada mu rychłą wolność, więzień pisze węglem na ścianie słowa po łacinie: Gustaw zmarł 1 listopada 1823 r. Tu narodził się Konrad 1 listopada 1823 r. Następnie więzień z powrotem zasypia.

Scena I (więzienna)

  Około północy w Wigilię kilkoro więźniów spotyka się na korytarzu. Po krótkiej naradzie decydują się pójść do celi Konrada, która jest największa i najbardziej oddalona od straży. Wśród zgromadzonych znajduje się aresztowany wcześniej w ciągu dnia Żegota. Zabrano go z domu znienacka, choć nie brał udziału w żadnym spisku. Towarzysze wyznają mu, że jedynym powodem uwięzienia każdego z nich są rządy senatora Nowosilcowa. Polityk, który nie mógł wyśledzić w Polsce spisków, zaczął doszukiwać się ich na Litwie. Wszystkie sądy odbywały się potajemnie. Niestety często kończyły się wyrokiem śmierci lub zesłania. Tomasz proponuje, żeby osoby, które nie mają rodzin, poświęciły się, by ocalić resztę, a sam wysuwa swoją kandydaturę jako przewodniczący towarzystwa literackiego.
  Więźniowie nie wiedzą, ile czasu przebywają w zamknięciu. Przetrzymywano ich w okropnych warunkach, są głodni i osłabieni. Jan Sobolewski wymknął się tego dnia na godzinę do miasta, gdzie widział dwadzieścia kibitek wywożących studentów ze Żmudzi na Syberię. Ksiądz Lwowicz inicjuje modlitwę, choć wielu uwięzionych utraciło wiarę. Żegota natomiast opowiada bajkę „Diabeł i zboże” autorstwa Antoniego Goreckiego. Szatan, chcąc pokrzyżować plany Boga, zakopał w ziemi ziarno podarowane ludziom przez Stwórcę. Nieumyślnie odkrył tym samym jego prawdziwe przeznaczenie, kiedy zboże przyniosło plony. Bajka kończy się takim morałem: Kto z was wiarę i wolność znajdzie i zagrzebie, / Myśli Boga oszukać – oszuka sam siebie. Żegota ma tu na myśli Rosjan, którzy próbują wyplewić wśród Polaków ich wartości. Wtedy Jankowski śpiewa pieśń, w której powtarzają się słowa: Jezus Maryja. Konrad krzyczy, że nie pozwoli bluźnić imieniu Maryi. Zaczynają ze sobą rozmawiać Kapral, Sobolewski, Feliks, Suzin i Józef. W tym czasie Feliks nuci rozweselającą pieśń. Konrad natomiast siedzi zamyślony, na co zwracają uwagę jego towarzysze. Nagle zaczyna śpiewać pieśń, której refren brzmi: Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga, / Z Bogiem i choćby mimo Boga! Pozostali więźniowie nazywają ją pieśnią szatańską. Następnie Konrad wygłasza tak zwaną małą improwizację, przedstawiając wizję, w której jest orłem wznoszącym się nad ziemią. Stara się dostrzec przyszłość. Nagle wielki kruk zasłania mu niebo i samym spojrzeniem plącze myśli Konrada. Kiedy ten chce się zmierzyć z ptakiem, mdleje, a współwięźniowie, słysząc dzwonek, uciekają z celi.

Scena II (wielka improwizacja)

  Osamotniony Konrad po długim milczeniu zaczyna prowadzić monolog. Uważa go za wielką pieśń. Porównuje się do nieśmiertelnego Boga stwarzającego rzeczy samym słowem. Ogarnięty pychą nazywa siebie samego mądrzejszym i rozumniejszym od wszystkich innych poetów. Twierdzi, że ma Moc, by rządzić nie tylko ptactwem czy gwiazdami, ale również duszami ludzkimi jedynie za pomocą czucia. Chce władać w ten sam sposób, co Bóg: Co ja zechcę, niech wnet zgadną, / Spełnią, tym się uszczęśliwią, / A jeżeli się sprzeciwią, / Niechaj cierpią i przepadną. Prosi, by dano mu rząd dusz. Mówi, że tylko zgaduje, że Bóg istnieje: Niech Cię spotkam i niechaj Twą wyższość uczuję – / Ja chcę władzy, daj mi ją lub wskaż do niej drogę! Zarzuca Stwórcy milczenie i brak miłości. Chce wydać Mu bitwę krwawszą niż Szatan. Uważa się za jedno ze swoją ojczyzną, cierpi za nią: Nazywam się Milijon – bo za milijony / Kocham i cierpię katusze. Prowokuje Boga, by się odezwał, grożąc: Krzyknę, żeś Ty nie ojcem świata, ale… – głos Szatana dokończył zdanie słowem: carem. Konrad mdleje, a duchy, które cały czas mu towarzyszyły, zaczynają walczyć o jego duszę. Przepędza je pojawienie się księdza.

Przejdź do pełnej wersji

Bohaterowie lektury „Dziady III”

Konrad

  Młody poeta, który w więzieniu zmienił swoje imię (początkowo brzmiało ono Gustaw). Podobnie jak jego towarzysze został aresztowany za domniemany udział w spisku przeciwko carowi. Był indywidualistą, uważał się za wielkiego poetę, wieszcza i osobę zdolną prowadzić swój naród. Podczas wielkiej improwizacji wyzwał Boga na pojedynek, zarzucił Mu również brak miłości oraz groził: Krzyknę, żeś Ty nie ojcem świata, ale…, i wtedy głos szatana dokończył zdanie słowem: carem. Egzorcyzmu dokonał nad nim ksiądz Piotr. Kiedy później mężczyźni spotkali się ponownie, kapłan przepowiedział mu daleką drogę. Konrad cierpiał za cały swój naród.

Ksiądz Piotr

  Pokorny bernardyn opiekujący się więźniami. W swoim widzeniu ujrzał Polskę dzielącą los ukrzyżowanego Chrystusa, która potem tak jak On zmartwychwstała. Przejmował się losem Rollisona, o którym usłyszał od ducha wypędzonego z Konrada. Próbował za wszelką cenę dostać się do jego celi, by udzielić mu sakramentu Eucharystii. W domu Senatora przepowiedział rychłą śmierć Doktora.

Kapral

  Polak, siłą wcielony do carskiego wojska. Ułatwiał więźniom schadzki i wymykanie się do miasta.

Więźniowie biorący udział w zebraniu wigilijnym

  Żegota (nowy więzień), Tomasz (przywódca towarzystwa literackiego), Jan Sobolewski (więzień, który widział studentów w kibitkach), Adolf, Jakub, Jacek, Józef, ksiądz Lwowicz, Frejend, Feliks Kółakowski, Suzin, Jankowski.

Towarzystwo przy drzwiach (rozmawiające po polsku w salonie warszawskim)

  Adolf (opowiedział historię Cichowskiego), Zenon Niemojewski, Wysocki, Adam Gurowski, Ludwik Nabielak.

Towarzystwo stolikowe (rozmawiające po francusku w salonie warszawskim)

  Damy, Hrabia, Urzędnicy, Literaci, Oficerowie.

Ewa

  Młoda, dobra i głęboko wierząca dziewczyna mieszkająca na wsi pod Lwowem.

Senator Nowosilcow

  Postać historyczna. Tyran, który na ziemiach polskich i litewskich prowadził śledztwa dotyczące spisków przeciwko carowi. Jego największym lękiem było „wypadnięcie z łaski”, czyli utracenie względów władcy i społeczeństwa. Skazywał ludzi według własnego upodobania. Organizował wystawne bale. Potrafił się przymilać, ale i bez skrupułów mordować. Był podstępny, pozbawiony empatii i chytry.

Pelikan

  Konkurował z Doktorem o względy Senatora. Zdrajca narodu polskiego. To on spoliczkował księdza Piotra na polecenie Doktora.

Doktor

  Sprzymierzeniec Senatora, zdrajca narodu polskiego. Kiedy tylko próbował wyrazić swoje zdanie, zaraz układał myśli tak, by przypodobać się Nowosilcowowi. Zginął rażony piorunem, co przepowiedział ksiądz Piotr.

Bajkow

  Jeden z popleczników Senatora, niedługo miał się ożenić. Ksiądz Piotr przepowiedział mu rychłą śmierć.

Uczestnicy balu u Senatora

  Damy, Sowietnik, Sowietnikowa, Regestrator, Pułkownik, Gubernator, Gubernatorowa, Starosta (nie chciał przyprowadzić swojej córki na bal), Oficerowie, Studenci, Justyn Pol (chciał zabić Senatora), Bestużew (wyprowadził rozzłoszczonego Pola), Dyrektor, Lokaje.

Pani Rollison

 Niewidoma matka Jana Rollisona. Codziennie przychodziła błagać Senatora o uwolnienie syna. Pomagała jej pani Kmitowa. Wreszcie dostała się do Nowosilcowa, kiedy wstawiła się za nią Księżna. Gdy pani Rollison dowiedziała się o tym, że jej syna wypchnięto z okna celi, przerwała bal u Senatora i chciała nawet pobić Nowosilcowa, lecz przedtem zemdlała.

Jan Rollison

  Młody uczeń gimnazjum, który podczas brutalnych przesłuchań nie wydał swoich towarzyszy. Był przetrzymywany od roku i w tym czasie jego stan psychiczny uległ znacznemu pogorszeniu. Próbował zrobić sobie krzywdę, skacząc do pozamykanych okien. Żołnierze w końcu wyrzucili Rollisona z okna celi, próbując upozorować jego samobójczą śmierć. Więzień przeżył, ale był w ciężkim stanie.

Guślarz

  Wspierał kobietę w żałobie, został z nią na cmentarzu w noc Dziadów. Objaśniał jej zasady obrzędów, a także opisywał pojawiające się dusze.

Kobieta w żałobie

  W noc Dziadów próbowała odnaleźć duszę, która pojawiła się na jej weselu. Ostatecznie ujrzała ją na czele kibitek pędzących na północ.

Widmo

  Jechało na przedzie kibitek, miało na piersi wiele ran zadanych przez nieprzyjaciół narodu, a na czole jedną małą czarną plamę, którą samo sobie zadało.

Przejdź do pełnej wersji

Motywy literackie w lekturze „Dziady III”

Wszystkie lektury