Nad Niemnem

Eliza Orzeszkowa

  • Szkoła średnia
  • Lektura obowiązkowa

Czas akcji: Akcja powieści toczy się latem 1886 roku, ale fabuła sięga wstecz, do czasów przed wybuchem powstania styczniowego, w jego trakcie (1863-1864) oraz po nim

Miejsce akcji: Okolice Niemna, czyli głównej rzeki Grodzieńszczyzny, najważniejsze wydarzenia rozgrywają się w Korczynie oraz w zaścianku Bohatyrowiczów, kilkukrotnie pojawiają się też Osowce lub Olszynka, Mogiła (zaniemeński bór) oraz grób Jana i Cecylii na wzgórzu

Gatunek literacki: Powieść realistyczna, społeczno-obyczajowa

Epoka: Pozytywizm

Motywy: wsi, rzeki, gospodarstwa, pracy, ziemi, dworu, przyrody, natury, rzeki, chłopów, kobiety, mężczyzny, miłości, kochanków, małżeństwa, mezaliansu, artysty, mitomanii, marzeń, przeszłości, tradycji, pamięci, kultu, powstania, patriotyzmu, śmierci, mogiły, konfliktu pokoleń, ideałów pozytywistycznych, pracy organicznej, pracy u podstaw

Streszczenie lektury „Nad Niemnem”

Krótkie

Tom pierwszy

I

  Powieść rozpoczęła się w słoneczny niedzielny poranek. Ludzie wracali właśnie z kościoła, a wśród nich były Marta Korczyńska i Justyna Orzelska. Marta, starsza i doświadczona, opowiadała Justynie o tym, jak w przeszłości została przez chłopów wzięta za cholerę. Upomniała też Orzelską, że ta jest melancholiczką, i spytała, czy to przez historię z Zygmuntem Korczyńskim, z którym miała kiedyś romans. Nagle obok przejechał elegancki wóz z dwoma mężczyznami, Kirłą i Różycem, którzy wzbudzili niechęć Marty. Justyna zmartwiła się, że jadą oni do ich domu. Później przejechał kolejny wóz, prowadzony przez Janka Bohatyrowicza, który przypomniał Marcie o dawnej przyjaźni ich rodzin. Młodzieniec zaczął pięknie śpiewać.

II

  Dom Korczyńskich był starym, szlacheckim dworem. W jednym z pokoi Emilia Korczyńska, żona Benedykta, rozmawiała z Teresą Plińską, Kirłą i Różycem na temat Justyny, która zainteresowała mężczyzn. Kiedy przybył Benedykt Korczyński, przywitał się szorstko z gośćmi i z Różycem zaczęli mówić o gospodarstwie. Atmosfera była napięta. Marta krzątała się po jadalni, przygotowując obiad. W końcu przyjechały też dzieci Korczyńskich, Witold i Leonia. Kirło opowiedział Różycowi o romansie Justyny i Zygmunta. Orzelska zaś pomagała ojcu przygotować się do obiadu.

III

  Benedykt Korczyński poświęcił się pracy na roli. Jego życie nie było łatwe, a zwłaszcza po powstaniu styczniowym, w którym zginął jego brat Andrzej. Benedykt ożenił się z Emilią, ale ich małżeństwo nie było szczęśliwe. Emilia czuła się niespełniona i niezrozumiana. Pewnego razu Benedykt otrzymał list od swojego brata Dominika z propozycją sprzedaży Korczyna, ale odmówił. Ostatecznie Emilia poprosiła męża o wypłacanie procentu z połowy posagu na jej zachcianki, na co Benedykt się zgodził. Odtąd prowadzili dwa osobne życia.

IV

  Korczyńscy nie utrzymywali wielu kontaktów towarzyskich, ale raz w roku, na imieniny Emilii, zapraszali gości. Przybyło ich około czterdziestu, wśród nich byli między innymi Darzyńska z rodziną, Różyc i Klotylda, młodziutka żona Zygmunta. Po posiłku wszyscy przeszli do salonu, gdzie toczyły się różne rozmowy. Kirło namawiał starego Orzelskiego, żeby zagadywał panny. Justyna stała z boku, obserwując gości. Na ganku panowie rozmawiali o polityce i o procesie z Bohatyrowiczami. W pewnym momencie Justyna zagrała na fortepianie, a Orzelski na skrzypcach. Różyc poprosił swoją kuzynkę, Kirłową, żeby zaprosiła ich z Justyną do siebie, gdyż ta bardzo go zafascynowała i chciał ją bliżej poznać. Zygmunt zagadnął Orzelską o ich przeszłość i wyraził nadzieję na powrót do relacji. Dziewczyna czuła na sobie pełne gniewu i żalu spojrzenie Klotyldy. Chłodno odmówiła Zygmuntowi i odeszła.

V

  Justyna opuściła dwór i poszła polną ścieżką, rozmyślając o swoim życiu. Wspominała dzieciństwo, matkę, która umarła, i ojca, który ją zdradzał. Po śmierci matki zamieszkała z ojcem w Korczynie. Często bywała też w Osowcach u Andrzejowej, gdzie nawiązała relację z Zygmuntem. Młody Korczyński obiecywał jej małżeństwo, ale ostatecznie wyjechał za granicę, a gdy wrócił, miał już żonę. Justyna bardzo to przeżyła. Nagle spotkała Janka Bohatyrowicza. Zaczęli razem iść, a w rozmowie Justyna wyznała mu, że nie jest szczęśliwa we dworze. Po drodze spotkali Jadwigę Domuntównę, która była zakochana w Bohatyrowiczu. Potem Janek zaprosił Justynę do swojej chaty, gdzie poznała jego stryja Anzelma i innych mieszkańców zaścianka.

VI

  Janek, Justyna i Anzelm poszli na wzgórze, gdzie był stary grób dwojga ludzi. Po drodze spotkali Jakuba, któremu wydawało się, że przyjechał Pacenko, który kiedyś odbił mu żonę. Na miejscu Anzelm opowiedział Justynie historię Jana i Cecylii, którzy założyli osadę Bohatyrowiczów. Justyna była poruszona tą opowieścią.

Tom drugi

I

  Kirłowa w swoim domu w Olszynce zajmowała się dziećmi i pracą na folwarku. Przybycie Różyca przerwało jej codzienne obowiązki. Rozmowa zeszła na temat Justyny Orzelskiej, którą Teofil był wyraźnie zainteresowany. Kirłowa nie była tym zachwycona, gdyż bała się, że kuzyn zbałamuci biedną dziewczynę. Różyc wyznał, że pociągają go takie tajemnicze kobiety, ale nie zamierza się z nimi żenić. Kirłowa ostrzegła go, że Justyna nie da się łatwo uwieść. Później kobieta odrzuciła propozycję Różyca, by jej mąż został zarządcą jego majątków, ale zgodziła się, by ten płacił za edukację jej synów.

II

  Justyna wróciła do Korczyna z polnymi kwiatami. W domu panowała nerwowa atmosfera z powodu ataku Emilii. Do Benedykta przyjechał Darzecki z córkami i zażądał od szwagra wypłaty całości posagu żony. Panny Darzeckie razem z Leonią krytykowały zaś wystrój korczyńskiego salonu. Potem Benedykt był zły na Witolda, że ten za mało rozmawiał z wujem. Wtedy chłopak skrytykował Darzeckiego i sposób wychowywania Leonii. Nadjechał Kirło i przekazał, że Różyc jest zainteresowany Justyną. Orzelska chwyciła tomik poezji, w którym znajdował się liścik od Zygmunta z prośbą o odnowienie ich relacji, i przez chwilę wspominała. Zaraz jednak podarła liścik i postanowiła nigdy nie wrócić do Zygmunta.

III

  Mieszkańcy Bohatyrowicz pracowali na żniwach. Janek ucieszył się, widząc tam Justynę. Dziewczyna chciała im pomóc i jego matka uczyła ją, jak żąć zboże. Pojawiła się też Jadwiga Domuntówna i śpiewała razem z Jankiem. Matka chłopaka była pewna, że kiedyś zostaną małżeństwem, co zasmuciło Orzelską. Przyjechał Witold, który ucieszył się na widok pracującej Justyny. Potem odwiedził zagrodę Anzelma.

Przejdź do pełnej wersji

Bohaterowie lektury „Nad Niemnem”

Justyna Orzelska

  Córka kuzynki Benedykta Korczyńskiego. Miała czternaście lat, gdy jej matka zmarła. Trafiła wtedy razem z ojcem do Korczyna. Justyna wyrosła na piękną kobietę, była wysoka i szeroka w ramionach, lecz wąska w talii, warkocz miała czarny jak heban, a twarz – śniadą, z purpurowymi ustami i wielkimi szarymi oczami. Czuć było od niej dobre maniery i ciepło, ale za to jej ruchy i gesty sprzeczały się z jej wizerunkiem, przywodząc na myśl popędliwość i jakby pewną rubaszność – wydawała się uosobieniem piękności kobiecej zdrowej i silnej, lecz dumnej i chmurnej. W czasie akcji powieści ma dwadzieścia parę lat. Kiedyś łączył ją romans z Zygmuntem Korczyńskim, lecz przez tę relację poczuła się upokorzona i zraniona. Od tamtej pory stała się honorowa i nieprzystępna. Justyna wyróżnia się silnym charakterem, odwagą w wyrażaniu własnych opinii i pragnieniem wolności – najwybitniejszą cechą jej charakteru była duma. Nie chce się poddać konwenansom, które nakazują jej kierować się wyłącznie interesem materialnym. Początkowo jest rozdarta między środowiskiem ziemiańskim a prostym ludem, ale z czasem coraz bardziej skłania się ku wartościom reprezentowanym przez Bohatyrowiczów. Zachwyca się historią Jana i Cecylii oraz powstańców; tym, że można poświęcić życie w imię wyższych idei i całej ludzkości. Zakochuje się w Janku Bohatyrowiczu i postanawia pójść za głosem serca, wybierając życie bliżej natury i pracy na roli. Justyna nie boi się ciężkiej pracy ani zmiany dotychczasowego stylu życia. Jej postawa symbolizuje nowe pokolenie, które odrzuca uprzedzenia klasowe i dostrzega wartość w uczciwej pracy oraz miłości opartej na wzajemnym szacunku.

Jan Bohatyrowicz

  Syn Jerzego i pani Starzyńskiej (kiedyś Bohatyrowicz). Był to mężczyzna trzydziestoletni, wysoki i tak zgrabny, jakby go matka natura z lubością i wielkim staraniem na łonie swym wyhodowała. Tymczasem nie co innego, tylko ciężka praca około zdobywania jej darów, gorące jej żary letnie i dzikie polne powiewy nadały temu ciału taką harmonię i siłę, że trzęsący się i podskakujący wóz nie mógł zmącić ani na chwilę jego prostych i wyniosłych linii. Od ogorzałej cery jego twarzy silnie odbijały złociste, bujne wąsy i jasnozłote włosy, opadające spod czapki na kołnierz szarej, krótkiej kurty, ku ozdobie zapewne zieloną taśmą oszytej. Mieszka w zagrodzie Anzelma razem ze swoją matką. Gdy Janek miał siedem lat, ostatni raz widział ojca, zanim ten wyruszył na powstanie. Od śmierci Jerzego wychowywał go właśnie stryj Anzelm. Jan wyrósł na człowieka pełnego szacunku do przeszłości i tradycji. Wyznaje patriotyczne wartości i jest przykładem idealnego gospodarza. Niestraszna mu żadna praca, a swoje obowiązki wykonuje z uśmiechem na ustach, śpiewając. Ma bardzo piękny i poruszający głos. Janek to uosobienie siły, zdrowia i wigoru. Jest oddany swojej rodzinie, a także całej wspólnocie, z którą żyje w zaścianku. Cechują go uczciwość, dobroć, pracowitość, sprawiedliwość i radość. Zdecydowanie jest najbardziej pozytywną postacią powieści.

Ignacy Orzelski

  Ojciec Justyny, wdowiec. Był to staruszek średniego wzrostu, ale tuszy dobrej i w środku figury szczególniej wydatnie zaokrąglonej, z okrągłą, białymi jak mleko włosami okrytą głową, z okrągłą także, pulchną, rumianą twarzą. Mieszka w Korczynie u krewnych zmarłej żony jako rezydent. Stracił swój majątek przez hulanki i hazard. Kiedyś zdradzał żonę, wyjechał nawet za granicę z Francuzką, nauczycielką Justyny. Miał dwie namiętności: kobiety i muzykę. Jest świetnym skrzypkiem, gra przy każdej okazji. Nie interesuje się też za bardzo córką. Przejmuje się jej losem dopiero, gdy słyszy o możliwym mezaliansie Justyny, i boi się, że jako jej ojciec będzie musiał opuścić dwór na rzecz życia na wsi.

Marta Korczyńska

  Kuzynka Benedykta Korczyńskiego, która wychowywała się z nim w Korczynie jako sierota. Wysoka i chuda, choć jej ramiona były szerokie i wydawały się silne; starości dodawało jej niemałe przygarbienie pleców i karku, a twarz miała na pierwszy rzut oka starą, brzydką i przykrą, ale po bliższym przyjrzeniu się uwagę i ciekawość budzić mogącą. W czasie akcji powieści ma czterdzieści osiem lat. W korczyńskim dworku pełni funkcję gospodyni, jest temu całkowicie oddana. Często powtarza: Wieczny smutek!, i strasznie kaszle, lecz nie chce się leczyć. Czasami czuje się już niepotrzebna i bardzo samotna. Cechuje ją surowość i oschłość w obyciu, jednak wynika to przede wszystkim z trudnych doświadczeń życiowych oraz poczucia obowiązku. Marta nigdy nie wyszła za mąż, choć w młodości żywiła uczucia do Anzelma Bohatyrowicza, od którego odwróciła się w obawie przed wyśmianiem przez ludzi i ciężką pracą. Niezrealizowane pragnienia i samotność sprawiły, że stała się zgorzkniała i skłonna do narzekania, choć w głębi duszy jest osobą lojalną i oddaną swoim bliskim. Pomimo swojej surowości Marta ma silne poczucie sprawiedliwości i potrafi docenić ludzi za ich pracowitość oraz uczciwość. W toku powieści przechodzi subtelną przemianę – dostrzega, że sztywne podziały społeczne i dawne uprzedzenia nie są najważniejsze, co sprawia, że zaczyna z większą życzliwością patrzeć na uczucie Justyny Orzelskiej i Jana Bohatyrowicza.

Emilia Korczyńska

  Żona Benedykta, matka Leonii i Witolda. Kobieta z kibicią zbyt szczupłą, ale mającą w kształtach swych i ruchach wiele delikatnego wdzięku, z twarzą kiedyś znać zupełnie piękną, a i dziś jeszcze pomimo przywiędnięcia i zbytecznej chudości uderzającą niezmierną delikatnością płci; wielkością czarnych oczu o powłóczystym, łagodnym spojrzeniu, bujnością czarnych, starannie ułożonych włosów. Jakkolwiek skądinąd wyglądała na lat blisko czterdzieści, nie miała ani jednego siwego włosa, i jakkolwiek kibić jej i cera zdradzały do niedołęstwa posuniętą fizyczną słabość, drobne jej wargi były pąsowe i świeże jak u młodziutkiej dziewczyny. Rączki drobne, tak chude i delikatne, że prawie przezroczyste, tak pielęgnowane, że paznokcie ich posiadały kolor listka róży i połysk politury. Emilia jest mitomanką, żyje marzeniami o romantycznej miłości. Do tego jest hipochondryczką, boi się najprostszych czynności i we wszystkim widzi możliwość zachorowania. Pielęgnuje swoje niedołęstwo, wyolbrzymia dolegliwości i wysługuje się innymi. Jest oderwana od rzeczywistości. Najchętniej spędza czas na słuchaniu sentymentalnych powieści i rozmyślaniach o wielkim, wyidealizowanym świecie, który kontrastuje z surową codziennością życia na wsi. Nie interesują jej sprawy majątku ani problemy męża, przez co nie angażuje się w codzienne obowiązki. Uważa, że ciężka praca i poświęcenie nie są jej przeznaczone. Jej postawa jest przeciwieństwem Benedykta, który dźwiga na swoich barkach wszystkie obowiązki i zmaga się z licznymi trudnościami. Emilia żyje w świecie iluzji, otoczona pięknymi przedmiotami i sztuką, ale jednocześnie jest osobą słabą i pozbawioną wewnętrznej siły, która nie potrafi być szczęśliwa. Nie docenia wysiłków męża ani jego troski o rodzinę, co prowadzi do licznych nieporozumień między nimi. W końcu zaczynają prowadzić dwa osobne życia. Choć Emilia nie jest złą osobą, jej postawa ukazuje kontrast między idealizmem a rzeczywistością, podkreślając konflikt między romantycznymi marzeniami a koniecznością stawienia czoła trudom życia.

Przejdź do pełnej wersji

Motywy literackie w lekturze „Nad Niemnem”

Wszystkie lektury