Ewa Demarczyk piosenki

Ewa Demarczyk

  • Szkoła średnia
  • Lektura obowiązkowa

Gatunek literacki: Piosenka literacka

Epoka: Literatura współczesna lat 1939-1989

Motywy: tańca, miłości, kobiety, wspomnienia, maskarady, iluzji, rozczarowania, żalu, anioła, śmierci, groteski, zła, sacrum i profanum, niepokoju egzystencjalnego, miłości utraconej, czasu, przemijania, ciszy, podróży, powrotu, muzyki, sztuki

Streszczenie lektury „Ewa Demarczyk piosenki”

Grande Valse Brillante

  To jeden z najbardziej charakterystycznych utworów w repertuarze Ewy Demarczyk. Tekst pochodzi z wiersza Juliana Tuwima, a jego sceniczne wykonanie przez Demarczyk nadało mu status ikoniczny. Mamy tu do czynienia z połączeniem rytmu walca – lekkiego, tanecznego, pełnego uroku – z treścią, w której ujawnia się ironia, groteska i krytyczny obraz życia towarzyskiego. Właśnie to napięcie między formą a treścią sprawia, że utwór zyskuje wielowymiarowość i niezwykłą siłę oddziaływania.
  Już pierwsze wersy przenoszą odbiorcę w przestrzeń zabawy, bufetu i sali tanecznej: Ty wódkę za wódką w bufecie / Oczami po sali drewnianej i serce ci wali. Bohater zostaje ukazany jako mężczyzna prosty, lekko nieporadny, który szuka kontaktu wzrokowego z kobietą. Atmosfera balu, wypełniona gwarem, muzyką i alkoholem, wprowadza odbiorcę w klimat jednocześnie ludyczny i ironiczny. Z pozoru to opis banalnej sytuacji – spotkania podczas tańca – ale Tuwim wyostrza szczegóły, nadając im karykaturalny charakter.
  Refrenowe pytanie: Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca / Z panną madonną legendą tych lat, powtarza się kilkakrotnie, tworząc sugestię, że cała opowieść jest wspomnieniem, powracającym echem dawnych przeżyć. Bohaterka zwraca się do partnera, przypominając mu moment balu, kiedy świat zdawał się ruszyć w tańcu, a ona czuła się kimś wyjątkowym – panną madonną, legendą tych lat. To jednak wspomnienie podszyte ironią, ponieważ partner jawi się jako nieporadny „pretendent na męża” z dziurawą podeszwą, który „walcuje szurając”...

Czarne anioły

  „Czarne anioły” to jeden z najbardziej niezwykłych i rozpoznawalnych utworów z repertuaru Ewy Demarczyk. Tekst autorstwa Wiesława Dymnego wykorzystuje groteskowe i mroczne obrazy, które wywołują poczucie niepokoju i grozy. W połączeniu z ekspresją sceniczną Demarczyk piosenka ta stała się jej wizytówką – to od niej wziął się przydomek artystki, nazywanej „Czarnym Aniołem polskiej piosenki”.
  Już w pierwszych wersach utworu otrzymujemy przewrotny motyw: Czarne anioły choć białoskrzydłe / A na ich twarzach miny obrzydłe. Anioły, które w tradycji kojarzą się z jasnością, czystością i boską opieką, tutaj przedstawione są w sposób przerażający. Choć mają białe skrzydła, ich twarze są odpychające, a całość obrazu przywodzi na myśl nie istoty światła, lecz złowrogie zjawy. Odwrócenie symboliki religijnej jest jednym z kluczowych zabiegów w tym tekście: aniołowie, zamiast nieść nadzieję i ochronę, stają się zwiastunami śmierci i grozy.
  Dymny posługuje się groteską, deformacją i nadmiarem. Anioły są opisywane jak potwory: Rąk czternaścioro ma u tułowia, / Na jednej głowie ma dwa wodogłowia, / Ma uszu szesnaście, ma czterdzieści nosów. To wizja koszmarna, przypominająca obrazy z sennych majaków albo z apokaliptycznych wizji. Tekst nasycony jest brzydotą i przesadą, co wywołuje u odbiorcy poczucie niepokoju, a jednocześnie fascynacji.
  Pojawia się tu także motyw „stodoły”, w której anioły powstają: Moja stodoła jest cała drewniana, / Na cztery strony jest pomyślana, / Na czarno-biało jest malowana, / A cała święcona i wykadzona. / Tam produkuję te czarne anioły. Ta „fabryka aniołów” jawi się jako metafora ludzkiej wyobraźni lub psychiki, która zamiast dobra rodzi demony. Z jednej strony stodoła jest przestrzenią swojską, wiejską, domową, a z drugiej – miejscem, w którym rodzi się zło. To połączenie sacrum (święcenie, kadzidło) i profanum (stodoła, groteskowe istoty) buduje niezwykłe napięcie...

Tomaszów

  „Tomaszów”, wykonywany przez Ewę Demarczyk do słów Juliana Tuwima, to utwór wyjątkowy w jej repertuarze. Jego ton jest całkowicie odmienny od groteski „Grande Valse Brillante” czy dramatyzmu „Czarnych aniołów”. Mamy tu do czynienia z elegią – nastrojową pieśnią o przemijaniu, utraconej miłości i miejscach, które pozostały jedynie w pamięci.
  Tekst rozpoczyna się od powracającego wezwania: A może byśmy tak, najmilszy, wpadli na dzień do Tomaszowa? Powtarzany kilkakrotnie refren brzmi jak tęsknota za dawnym światem, jak próba odzyskania utraconego czasu. Słowo „najmilszy” wprowadza ton czułości i intymności, sugerując, że wiersz jest wyznaniem skierowanym do kogoś bliskiego, partnera czy dawnego ukochanego. Za tą czułością jednak kryje się poczucie pustki – adresat nie odpowiada, je zielone winogrona, a ich rozmowa została przerwana i nigdy niedokończona.
  Obrazy Tuwima budują nastrój melancholii. W tym białym domu, w tym pokoju, gdzie cudze meble postawiono… – przestrzeń dzieciństwa i dawnej miłości została zawłaszczona przez obcych ludzi, a wspomnienia utraciły swój materialny fundament. Pokój, w którym toczyła się rozmowa, dziwi się, nie rozumie – zostaje spersonifikowany, jakby sam odczuwał stratę dawnych mieszkańców. Wszystko się zmieniło, a jednak trwa ta sama cisza wrześniowa, cisza wypełniona wspomnieniem, która symbolizuje trwanie pamięci mimo przemijania czasu.
  Szczególnie poruszające są fragmenty, w których pojawia się kontrast pomiędzy intensywnością emocji podmiotu lirycznego a obojętnością adresata. Ona płacze: Jeszcze mi tylko z oczu jasnych spływa do warg kropelka słona, on pozostaje milczący i zajęty drobiazgiem – jesz zielone winogrona. To zestawienie dramatycznego cierpienia i zwykłej, banalnej czynności potęguje poczucie samotności bohaterki...

Przejdź do pełnej wersji

Motywy literackie w lekturze „Ewa Demarczyk piosenki”

Wszystkie lektury