Stan wojny

Marek Nowakowski

  • Szkoła średnia
  • Lektura obowiązkowa

Czas akcji: Trzy dni po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego, czyli 16 grudnia

Miejsce akcji: Miasto nieznane, lecz prawdopodobnie Warszawa, miejsce obok jakiejś huty, przy kamienicy

Gatunek literacki: Opowiadanie, scenka rodzajowa (ze zbioru „Raport o stanie wojennym”)

Epoka: Literatura współczesna lat 1939-1989

Motywy: stanu wojennego, żołnierza, staruszki, zimy, mrozu, zobojętnienia, małego realizmu

Streszczenie lektury „Stan wojny”

Streszczenie

  Zapadł zmrok, było coraz mroźniej. Do huty podjechały czołgi i transportery na gąsienicach. Wojsko otoczyło hutę. Drogę do niej zagradzały betonowe zapory, przy których stali dwaj wartownicy. Po przeciwnej stronie trzeci trzymający straż żołnierz grzał się przy piecyku, w którym żarzył się koks. Ludzie nie patrzyli na żołnierzy, szybko przechodzili przez ulicę. Mijał trzeci dzień stanu wojny i zbliżała się godzina policyjna. Nagle nadjechała taksówka. Wartownicy do niej podeszli, skontrolowali dokumenty kierowcy, przeszukali bagażnik. Taksówka zawróciła. Znów zapadła cisza. Wtem rozległy się czyjeś kroki. Nadeszła stara kobieta z workiem przewieszonym przez ramię i również zaczęła się grzać przy piecyku. W pewnym momencie odezwała się do strażnika: Zimno ci, żołnierzyku. Rozległ się przenikliwy dźwięk syreny. Staruszka nawet nie drgnęła. Żołnierz zaś zaczął się niecierpliwić, gdyż jej obecność mu ciążyła. Spojrzał wymownie na zegarek, a wtedy kobieta ponownie się odezwała: Żal, żal wszystkich… […] Żal i ciebie… […] Krew na śniegu… Patrz, żołnierzyku! Strażnik był zaskoczony. Rozejrzał się, ale śnieg skrzył się mroźną bielą. Chłopak zareagował bezwiednym przesunięciem pistoletu maszynowego, który miał na piersi. Stara kobieta zarzuciła swój worek na plecy i odeszła. Po chwili zniknęła w ciemności. Jeden z wartowników pilnujących drogi do huty spytał, kto tam, a młody żołnierzy przy piecyku odkrzyknął: Głupia jakaś!

Przejdź do pełnej wersji

Bohaterowie lektury „Stan wojny”

Żołnierz przy piecyku

  Był to młody chłopak o pucołowatej, wiejskiej twarzy. Pełniąc służbę, grzał się przy piecyku, w którym żarzył się koks. Irytowała go obecność starszej kobiety, która również postanowiła się ogrzać. Nie rozumiał słów, które wypowiedziała, i uznał ją za szaloną, głupią. W rzeczywistości to on był nieuświadomiony i spełniał tylko swoją funkcję jako pionek w rękach ówczesnej władzy.

Stara kobieta

  Twarz miała chudą, pełną zapadlisk i bruzd. Spod chustki opadały na czoło kosmyki siwych włosów. Kobieta, która mogła być żebraczką, bezdomną; w oczach innych (na przykład żołnierza) mogła uchodzić za głupią. Jej osoba jednak przedstawia głębszą życiową mądrość. Tak naprawdę to nie ją ludzie powinni wyśmiewać, lecz żołnierzy bezrefleksyjnie wypełniających swe obowiązki.

Przejdź do pełnej wersji
Wszystkie lektury