Proces

Franz Kafka

  • Szkoła średnia
  • Lektura uzupełniająca

Czas akcji: Początek XX wieku, wydarzenia rozgrywają się w ciągu roku (akcja zaczyna się w dniu trzydziestych urodzin Józefa K., a kończy w przededniu jego trzydziestych pierwszych urodzin)

Miejsce akcji: Duże miasto (prawdopodobnie Praga – wuj Józefa K. odwiedzał go w stolicy, a Praga to rodzinne miasto Franza Kafki), pomieszczenia zamknięte (mieszkania, bank, sala sądowa, kancelarie, pokój malarza, katedra, kamieniołom – ciasne, duszne pomieszczenia, przestrzeń przypominająca labirynt)

Gatunek literacki: Powieść paraboliczna (powieść-przypowieść)

Epoka: XX-lecie międzywojenne

Motywy: aresztu, procesu, strażnika, oskarżonego, sędziego, adwokata, władzy, systemu, deformacji świata, ustroju, wymiaru sprawiedliwości, kata, ofiary, kary, labiryntu, budynku, wędrówki, samotności, cierpienia, śmierci, everymana

Streszczenie lektury „Proces”

Rozdział I. Aresztowanie. Rozmowa z panią Grubach. Potem panna Bürstner

  Ktoś musiał zrobić doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewnego ranka po prostu aresztowany. Jego gospodyni i kucharka, pani Anna Grubach, która codziennie około ósmej przynosiła mu śniadanie, tym razem nie przyszła, co się nigdy nie zdarzyło. Z kamienicy naprzeciwko Józefowi przyglądała się starsza kobieta. Nagle wszedł do pokoju mężczyzna ubrany na czarno i nie przedstawił się, tylko zapytał, czy ten dzwonił. Zdezorientowany Józef przeszedł do sąsiedniego pokoju, który był jednocześnie mieszkaniem pani Grubach. Siedział tam mężczyzna o imieniu Willem, który nazwał pierwszego nieznajomego Franciszkiem i oznajmił Józefowi K., że jest aresztowany. Okazało się, że są to dwaj strażnicy, ale nie mogli podać bohaterowi powodu zatrzymania. Mężczyźni próbowali go przekonać, żeby oddał im swoją koszulę nocną. Józef K. miał dziś urodziny, kończył trzydzieści lat. Myślał sobie, że może to koledzy z banku postanowili spłatać mu żart.
  Bohater wrócił do swojego pokoju i zaczął szukać legitymacji, w końcu znalazł swoją metrykę, żeby przedstawić ją funkcjonariuszom. Na nic się to jednak zdało. Okazało się też, że strażnicy wzięli od pani Grubach jego śniadanie. Mimo wszystko Józef czuł się bezpiecznie, przecież nie mogli mu nic zrobić, bo nic nie miał na sumieniu. Nagle rozległ się krzyk, że Józefa wzywa dozorca. Strażnicy kazali mu się jednak najpierw przebrać z koszuli nocnej i musiało to być koniecznie czarne ubranie. Gdy Józef był już gotowy, musiał przejść przez pusty pokój sąsiedni do następnego – ten pokój od niedawna zamieszkiwała niejaka panna Bürstner, stenotypistka. Teraz na środek pomieszczenia wyciągnięto jej stolik nocny niby stół na rozprawie sądowej, a za nim usiadł nadzorca. W kącie stali trzej młodzi ludzie i przypatrywali się fotografiom panny Bürstner. Z naprzeciwka przyglądała się wszystkiemu para staruszków oraz wysoki mężczyzna z rudą bródką.
  W czasie rozmowy z nadzorcą Józef przyznał, że nie zrobił nic złego, ale chciałby się dowiedzieć, za co i przez kogo jest oskarżony. Rozmówca odparł, że oni sami tego nie wiedzą, ale bynajmniej nie jest on oskarżony, a aresztowany. Doradził bohaterowi więcej myśleć o sobie i powściągliwość w słowach: I lepiej nie robić tyle hałasu z tą pańską niewinnością, bo to psuje niezłe wrażenie, jakie pan na ogół sprawia. Józef stwierdził, że można zakończyć jego sprawę przez wzajemny uścisk dłoni. Mężczyzna jednak wstał, mówiąc, że jest to niemożliwe. Po czym poinformował go, że będzie mógł teraz pójść do banku. Józef bardzo się zdziwił i odparł, że sądził, że jest aresztowany. Wtedy nadzorca odpowiedział: Pan jest aresztowany, pewnie, ale nie powinno to panu przeszkadzać w wykonywaniu zawodu. Józef K. skomentował to słowami: W takim razie nie jest tak straszną rzeczą być aresztowanym.
  Okazało się też, że trzej stojący w rogu ludzie to urzędnicy z banku: Rabensteiner, Kullich oraz Kaminer. Pojechali razem do pracy. Wieczorami Józef miał w zwyczaju chodzić na spacer, a później wstępować do piwiarni; czasami był zaproszony na kolację do dyrektora banku. Raz w tygodniu spotykał się też z Elzą, która przez całą noc do późnego rana była zajęta jako kelnerka w winiarni, a w dzień przyjmowała wizyty, leżąc w łóżku. Tym razem jednak po pracy K. wrócił od razu do swojego mieszkania i zaczął rozmawiać z panią Grubach. Ta wyznała mu, że podpytała trochę strażników i powiedzieli jej to i owo. Miała też wrażenie, że to chodzi o szczęście Józefa, nie jest to takie złe aresztowanie, że to jakby coś uczonego. Bohater odpowiedział, że po części się zgadza, ale to, co się stało, uważa za napad. Rozmawiali później o pannie Bürstner, że ta zawsze późno wraca do domu. Gospodyni wyznała K., że będzie musiała z nią chyba pomówić, bo ma podejrzenia, że źle się prowadzi, na co Józef się oburzył i powiedział, że to wszystko nieprawda. Po czym zamknął się w pokoju i zamierzał czekać, aż panna Bürstner wróci.
  W końcu, wpół do dwunastej, usłyszał, jak ta wchodzi do domu. Wróciła z teatru, a Józef zapytał, czy mogą porozmawiać. Mimo zmęczenia panna Bürstner zaprosiła go do swojego pokoju. Bohater poprosił ją o wybaczenie, gdyż w związku z niespodziewanymi porannymi wydarzeniami jej pokój został naruszony. Panna Bürstner nie była zła, tym bardziej że w pokoju panował ład, lecz po chwili dostrzegła, że jej fotografie są poprzerzucane. Wobec czego zabroniła Józefowi wchodzenia do jej pokoju. Wtedy K. ponownie jej wyjaśnił, że to nie on, tylko komisja śledcza. Ona jednak nie chciała wierzyć i sądziła, że Józef sobie z niej żartuje. Jednak bohater dalej tłumaczył, że to w istocie nie była komisja śledcza, tylko komisja, bo na razie jest jedynie aresztowany, i chciał odtworzyć współlokatorce przebieg wydarzeń. Wczuł się w rolę i wykrzyczał to, co nadzorca rano: Józef K.! I nagle rozległo się pukanie. Panna Bürstner powiedziała, że w pokoju obok śpi od wczoraj kapitan, siostrzeniec pani Grubach, i była niezadowolona z przebiegu tej sytuacji. Wtedy Józef pocałował ją w czoło, a ona go skarciła i kazała mu wyjść. Po czym K. zaproponował jej, że może przedstawić pani Grubach wersję, że ją napadł, a ona mu uwierzy. Panna Bürstner jednak odmówiła. Przed odejściem do swojego pokoju Józef K. wycałował jeszcze jej twarz, usta, a potem zaczął ją całować w szyję, gdy nagle usłyszał dźwięk z pokoju kapitana. Odszedł więc, a leżąc w łóżku, był bardzo zadowolony ze swojego zachowania i jednocześnie zmartwiony kapitanem przez wzgląd na pannę Bürstner.

Przejdź do pełnej wersji

Bohaterowie lektury „Proces”

Józef K.

  Trzydziestoletni mężczyzna, pierwszy prokurent wielkiego banku, miał dobrą reputację, był chlubą rodziny, dzięki swoim ambicjom oraz inteligencji jego kariera zawodowa rozwijała się w szybkim tempie. Nie miał żony ani dzieci, tylko kochankę, Elzę, i podobał się wielu kobietom. Wynajmował pokój w pensjonacie pani Grubach. Został oskarżony i aresztowany bez wiadomego powodu, prawdopodobnie ktoś musiał złożyć na niego donos. Anonimowość bohatera jest bardzo znacząca w kontekście fabuły utworu. Józef K. został wprowadzony do machiny biurokracji i ustroju, co sam nazwał wielką organizacją, a także owa anonimowość wpływa na jego uniwersalność jako bohatera – tak naprawdę każdy mógłby się z nim utożsamić, czyli jest tzw. everymanem. Nie ma żadnych cech charakterystycznych, nie znamy jego wyglądu, bardziej skupiamy się na jego przeżyciach w związku z procesem. Obserwujemy życie wewnętrzne, psychikę bohatera – od momentu zaskoczenia oskarżeniem przez próby walki o swoją podmiotowość, niewinność i poznanie reguł rządzących światem wokół niego aż po pogodzenie się z tym, że jest skazany na klęskę.

Wicedyrektor

  Pracownik banku, konkurent Józefa, pod pozorem uprzejmości przejmował jego klientów, szczególnie gdy ten miał gorszy czas w związku z procesem.

Pani Anna Grubach

  Gospodyni i kucharka w mieszkaniu, w którym pokój wynajmował między innymi Józef K. Sprawiała wrażenie w ogóle nieprzejętej aresztowaniem i procesem bohatera. Skupiała się na utrzymaniu dobrej reputacji pensjonatu.

Franciszek i Willem

  Strażnicy, którzy aresztowali Józefa K. w jego mieszkaniu, urzędnicy niskiego szczebla. Nie potrafili mu odpowiedzieć na pytanie, dlaczego został aresztowany. Za to, że chcieli wziąć ubrania Józefa, zostali ukarani chłostą.

Nadzorca

  Przesłuchiwał Józefa K. w pokoju panny Bürstner. Nie wiedział, za co bohater został aresztowany, miał go tylko o tym powiadomić i wykonał swój obowiązek.

Elza

  Kochanka Józefa K. Duża, tęga dziewczyna. Pracowała w winiarni przez całą noc aż do późnego ranka, a potem w ciągu dnia przyjmowała wizyty, leżąc w łóżku. Bohater powiedział o niej: […] ona nie jest ani łagodna i miła, ani nie umiałaby się dla mnie poświęcić. Dotychczas też nie żądałem od niej ani jednego, ani drugiego.

Panna Bürstner

  Stenotypistka, również wynajmowała pokój w pensjonacie pani Grubach. Wracała bardzo późno do domu, była podejrzewana przez gospodynię o złe prowadzenie się. Józef K. się do niej zalecał, a po wiadomości o procesie zaczęła go unikać, co wzbudziło jego podejrzenia. Była też prawdopodobnie ostatnią osobą, którą bohater widział, gdy był prowadzony do kamieniołomu.

Praczka

  Kobieta, w której mieszkaniu mieściła się sala przesłuchań. Była napastowana przez studenta Bertolda i zalecał się do niej sędzia śledczy, chociaż miała męża. Ona sama była bardzo zainteresowana Józefem K.

Woźny sądowy

  Mąż praczki, oprowadzał Józefa po kancelariach. Miał ochotę pobić studenta za to, że wynosi mu żonę. Wiedział jednak, że mógłby przez to stracić swoją posadę.

Student

  Młodzieniec o imieniu Bertold, który napastował praczkę. Pozwalał sobie na to, gdyż w przyszłości miał dojść do wielkiej władzy.

Panna Montag

  Niemka, nauczycielka francuskiego; wątła, blada, trochę kulejąca dziewczyna […].

Przejdź do pełnej wersji

Motywy literackie w lekturze „Proces”

Wszystkie lektury