Proszę państwa do gazu
Tadeusz Borowski
Czas akcji: II wojna światowa, lato; akcja obejmuje jeden dzień
Miejsce akcji: Obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu
Gatunek literacki: Opowiadanie
Epoka: Literatura współczesna lat 1939-1989 (literatura wojny i okupacji)
Motywy: wojny, obozu, tortur, męczeństwa, bestialstwa, więźnia, zagłady, śmierci, głodu, cierpienia, wyrodnej matki, esesmana, człowieka zlagrowanego
Streszczenie lektury „Proszę państwa do gazu”
Narrator opowiada o warunkach, w jakich muszą żyć więźniowie obozu. On sam jest jednym z nich. Pierwsze zdanie opowiadania brzmi: Cały obóz chodził nago. Rozpoczęła się akcja odwszawiania, ubrania więźniów moczono w wodzie z cyklonem. Był okropny upał i wstrzymano pracę komand. W związku z tym więźniowie tego dnia leżakowali. Spali na deskach, ponieważ senniki i koce poddano procesowi dezynfekcji. Więźniowie od rana czekali na obiad. Od paru dni nie przyjeżdżały już transporty z ludźmi, a krematoria były puste.
Narrator opowiada, jak z innymi współwięźniami jedli chleb, który przysłała mu jego matka – wyjątkowy w smaku, ponieważ jeszcze niepleśniejący. Wyciągnęli też boczek, cebulę i puszkę skondensowanego mleka. Jednemu z więźniów zamarzyło się francuskie wino. Drugi z nich zaproponował, by pójść po szampan na rampę (czyli miejsce, gdzie odbywała się selekcja nowego towaru). Kolejny z nich zauważył, że jest to niemożliwe – jego przyjaciel już dawno obiecał mu koszulkę, a on wciąż się jej nie doczekał. Narrator – Tadek, wtrącił, że prawdopodobnie nie będzie już transportów (ludzi) do komina i nie będą mieli skąd wziąć tak „luksusowych towarów” (należały one do więźniów, których wysyłano na śmierć).
Nagle rozległ się gwar i zawołano Kanadę (komandę pracującą przy transportach przychodzących do obozu). Narrator opowiadania również miał iść na rampę. Zaproponował mu to kapo (więzień pełniący funkcję dozorcy pozostałych osadzonych). Bohaterowie dotarli na miejsce, gdzie ładowano towar do Birkenau: materiał do rozbudowy obozu i ludzi do gazu. Kilku Greków znalazło na szynach puszkę konserwy, spleśniałe bułki i niedojedzone sardynki. Zaczęli to jeść. Esesman nazwał ich świńskim gównem. Bohaterowie opowiadania zaczęli pić wódkę na koszt ludzi, którzy za chwilę mieli dotrzeć do obozu.
Na rampie robiło się coraz gwarniej i bardziej tłoczno. Dzielono ludzi na grupy: jedni mieli otwierać walizki i rozładowywać wagony, drudzy – stać pod przenośnymi schodkami Coraz liczniej przybywali oficerowie SS:, grubi, obsypani srebrnymi odznakami i zaopatrzeni w trzcinowe kije.
Nadjeżdżały wagony towarowe. Z ich okien widać było twarze ludzi: zmęczone, blade i niewyspane. Ludzie błagali o wodę i powietrze. Jeden z oficerów krzyknął, że jeśli u kogokolwiek znajdzie złoto albo cokolwiek innego nie do jedzenia, to zastrzeli go na miejscu. Dopiero co przybyli więźniowie dopytywali o to, co z nimi będzie. Jedyną dopuszczalną formą litości było oszukiwanie ich do ostatniej chwili. Nowo przybyli więźniowie – odurzeni światłem, zielenią i powietrzem – zanim oprzytomnieli, nie mieli już przy sobie walizek, toreb i palt. Spośród nich wybrano kilku młodych mężczyzn, którzy nadawali się jeszcze do pracy. To właśnie członkowie Kanady zajmowali się podziałem więźniów na tych, którzy pójdą do gazu, i tych, którzy trafią na lager. Gdy wagony były już opróżnione, esesman zajrzał do środka – wśród kału ludzkiego i pogubionych zegarków leżały podeptane niemowlęta.
Podjechał następny transport. Kolejne papierowe twarze ludzi wyglądały z wagonów. Jedna z młodych kobiet zaczęła uciekać. Zostawiła swoje dziecko, by nie trafić do gazu. Maluch gonił ją i krzyczał, nazywając mamą, ale kiedy ktoś zwrócił kobiecie uwagę, głośno się go wyparła. Nagle pijany Rosjanin o imieniu Andrej zwyzywał ją, uderzył i cisnął na auto, pod nogi rzucając jej także dziecko. Jeden z esesmanów pochwalił go słowami: tak należy karać wyrodne matki.
Bohaterowie lektury „Proszę państwa do gazu”
Tadek
Jest narratorem opowiadania i jednym z więźniów obozu. Opisywane przez niego wydarzenia możemy częściowo utożsamić z doświadczeniem obozowym samego Tadeusza Borowskiego. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że nie wszystkie opisywane przez niego historie wydarzyły się naprawdę, jak również oddzielić postawę narratora opowiadania z samym Borowskim. Tadek prezentuje się jako osoba zdystansowana wobec opisywanych sytuacji, próbuje opisywać same fakty, lecz w trakcie lektury znajdziemy również jego refleksje – bardzo oszczędne w słowa. Tadek dość dobrze radzi sobie jako więzień, próbuje przeżyć, mimo to zdarzają mu się chwile zwątpienia, gdy trudne emocje biorą górę nad chęcią przeżycia.
Henri
Bierze udział w rozładowywaniu towaru od Bożego Narodzenia. Dość dobrze radzi sobie w tej roli. Wielokrotnie musiał oszukiwać swoich znajomych z Francji, którzy przybyli w wagonach do obozu, że nie trafią do gazu.
Esesmani
Wyróżniają się wyjątkowym okrucieństwem i bezwzględnością wobec więźniów.
Grecy
Jedli to, co znaleźli na szynach, czyli konserwę, spleśniałe bułki i niedojedzone sardynki. Esesman nazwał ich wtedy świńskim gównem.
Kanada
Ludzie, którzy zajmują się rozładowywaniem towaru do obozu. Decydują o tym, kto pójdzie do gazu, a kto przed śmiercią nada się jeszcze do ciężkiej pracy.
Więźniowie
Są wśród nich osoby, które już od jakiegoś czasu przebywają w obozie, więc nauczyły się sprytu i są w stanie zrobić wszystko, by przeżyć, jak też te nowo przybyłe. Ta druga grupa trafia do obozu nieświadoma nadchodzącej śmierci. Ludzie zabrali ze sobą najcenniejsze przedmioty, które później grabią pracownicy i inni więźniowie obozu. Nowo przybyli są wymęczeni podróżą w wagonach.
Wyrodna matka
Z obawy, że zostanie zagazowana, wybiegła z wagonu i zaczęła uciekać. Nie reagowała na krzyki swojego dziecka, które ją goniło, a po zwróceniu na to uwagi przez ludzi – wyparła się go.
Rosjanin Andrej
Był pijany i rzucił matkę, która wyparła się swojego dziecka, na auto. Piękna dziewczyna: Była spokojna i pytała o swój przyszły los. Wydawała się świadoma tego, co ją spotka.
Dziewczynka, która wypadła z wagonu
Przyjechała ostatnim wspomnianym w opowiadaniu transportem. Za mocno wychyliła się z wagonu i wypadła na żwir. Wtedy esesman ją zastrzelił.