Stary człowiek i morze
Ernest Hemingway
Czas i miejsce akcji: Lata 40. XX wieku, cztery dni września. U wybrzeży Kuby, blisko Golfsromu
Gatunek literacki: Opowiadanie
Epoka: Literatura współczesna lat 1939-1989
Motywy: starości, młodości, przyjaźni, samotności, porażki, walki, cierpienia, zwycięstwa, przyrody, morza, wyprawy/podróży
Streszczenie lektury „Stary człowiek i morze”
Stary rybak Santiago już od osiemdziesięciu czterech dni wracał z połowu ryb z niczym. Kiedyś w wyprawach towarzyszył mu chłopiec o imieniu Manolin, którego sam nauczył łowienia ryb. Jednak liczne niepowodzenia i niskie zarobki sprawiły, że w końcu rodzice zabronili Manolinowi z nim pływać, przenosząc go na inną, szczęśliwą” łódź. Chłopiec jednak był bardzo przywiązany do Santiaga i wciąż się nim opiekował. Mieli wspólny zwyczaj, żeby codziennie opowiadać sobie tę samą zmyśloną historię: Santiago dawał Manolinowi siatkę na sardynki, której już dawno nie mieli, a potem mówił o jedzeniu, którego w domu również nie było. Prawdziwy posiłek jedli dopiero wtedy, gdy Manolin przynosił wieczorem jedzenie z baru.
Inni rybacy śmiali się z Santiaga i wołali na niego „salao”, co znaczyło „pechowiec”. Pewnego dnia Santiago postanowił, że wypłynie na połów dalej niż zazwyczaj. Bardzo chciał złapać wielką rybę. Drugiego dnia swojej samotnej wyprawy poczuł nagle mocne szarpnięcie linki. Jakaś wielka ryba złapała się na przynętę i zaczęła ciągnąć jego łódź coraz dalej w morze. Stary rybak domyślił się, że to marlin. Próbował go zabić, ale bezskutecznie i ten ciągnął jego łódź przez dwa kolejne dni. Przez ten czas Santiago bardzo stracił na siłach, ponieważ musiał uważać, żeby nie wypuścić marlina. Nie spał, był głodny i spragniony, a jego ręce drętwiały od trzymania ryby na haku. Santiago myślał o tym, że brakuje mu Manolina. Gdyby przy nim był, mógłby mu pomóc i miałby z kim porozmawiać. A tak rybak mówił tylko sam do siebie i do ryby. Kiedy trzeciego dnia wyprawy udało mu się zabić marlina, okazało się, że ten jest zbyt duży, by załadować go na łódź. Rybak postanowił więc przywiązać rybę do burty, lecz zapach jej krwi zwabił rekina. Walka z nim okazała się kolejnym wyzwaniem dla Santiaga. Próbował go zabić harpunem, nożem, pałką oraz kawałkiem wiosła. W końcu rybak pokonał rekina, ale stracił harpun i całą linkę, która mu pozostała. Był jednak dumny, że udało mu się wygrać z drapieżną rybą. Wypowiedział wtedy bardzo ważne słowa: „Człowiek nie jest stworzony do klęski. Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”. Radość Santiaga nie trwała jednak długo, bo nadpłynęły kolejne rekiny. Również udało mu się je zabić, ale stracił swój prowizoryczny harpun, nie wspominając o tym, że marlin był bardzo poszarpany. Santiago zaczął przez chwilę żałować, że wypłynął tak daleko na połów. Kiedy jednak zobaczył następnego rekina, zmotywował się do walki i go pokonał. Zwyciężył również kolejne, mimo że przy pomocy krótkiej pałki. W nocy przypłynęła jeszcze cała horda rekinów. Mimo że Santiago wiedział, że nie zdoła już obronić swojej zdobyczy, nie poddał się. Z marlina pozostał już tylko szkielet. Później Santiago przestał się nawet przejmować nadpływającymi rekinami, starał się po prostu zająć sterowaniem, by móc dotrzeć do brzegu.
Po kilku dniach na pełnym morzu wyczerpanemu rybakowi udało się wrócić do osady. Do łodzi miał przymocowany szkielet ogromnego marlina. Przez ten czas nie zarobił żadnych pieniędzy, jednak zyskał coś znacznie ważniejszego. Poczucie spełnienia w tym, co kochał. Pomimo satysfakcji był bardzo zmęczony i podczas powrotu do swej chaty kilka razy upadał. Nad rankiem do Santiaga przyszedł Manolin, a inni rybacy przyglądali się szkieletowi ogromnego marlina. Chłopiec powiedział staremu rybakowi, żeby się zregenerował, bo już wkrótce będą znowu razem pływać po morzu. Po czym wyszedł z chaty po jedzenie i gazety. Opowiadanie kończy się sceną, podczas której turystka przygląda się z tarasu szczątkom marlina, który leżał na brzegu morza. Opacznie zrozumiała słowa kelnera i myślała, że ogląda szkielet rekina.
Bohaterowie lektury „Stary człowiek i morze”
Santiago
To główny bohater opowiadania, stary kubański rybak. Z wyglądu nie wyróżniał się niczym specjalnym. Miał zniszczoną od słońca skórę i brunatne plamy na twarzy. Okazał się jednak niezłomnym człowiekiem, kiedy stając wobec przeciwności losu, nie poddał się im. Przede wszystkim przezwyciężył własną słabość i doszedł do wniosku, że „człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”.
Manolin
To bohater drugoplanowy, przyjaciel i pomocnik Santiaga. Pomimo swojego młodego wieku, bo miał zaledwie kilkanaście lat, pokazał się z bardzo dojrzałej strony. Potrafił być bardzo opiekuńczy, pomocny i zaradny.