Wojciech Młynarski piosenki

Wojciech Młynarski

  • Szkoła średnia
  • Lektura obowiązkowa

Gatunek literacki: Piosenka literacka

Epoka: Literatura współczesna lat 1939-1989

Motywy: miłości, flirtu, komizmu sytuacyjnego, obyczajowości, wspólnoty, ironii, satyry, pracy, obowiązku, wytrwałości, nadziei, moralności, obywatelskości, drogi, wędrówki, biesiady, tożsamości narodowej, solidarności, hedonizmu, radości życia, codziennych trudów

Streszczenie lektury „Wojciech Młynarski piosenki”

Jesteśmy na wczasach

  To jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów Wojciecha Młynarskiego, utrzymany w tonie lekkiej anegdoty, a jednocześnie zawierający charakterystyczne dla autora obserwacje obyczajowe i celną satyrę. Tekst przedstawia scenę z turnusu w górskim uzdrowisku, gdzie na tle zabaw i flirtów rozgrywa się mały dramat basisty – zakochanego nieszczęśliwie w „pannie Krysi z turnusu trzeciego”.
  Na pierwszy rzut oka utwór wydaje się komiczny i błahy. Opowiada historię wakacyjnego zauroczenia, w której głównym bohaterem staje się orkiestrant – muzyk grający na kontrabasie. To on, niewidoczny dla większości uczestników zabawy, obserwuje pannę Krysię i śni o wielkiej miłości. Jednak jego uczucie pozostaje jednostronne, a on sam ogranicza się do „anonsowania” kolejnych dedykacji: Dla sympatycznej panny Krysi z turnusu trzeciego / Od przystojnego pana Waldka, pucio, pucio. W tej powtarzalności kryje się ironiczny komentarz Młynarskiego do banalnych rytuałów towarzyskich, w których romantyczne gesty tracą głębię i stają się pustymi konwencjami.
  Panna Krysia, centralna postać turnusu, jawi się jako symbol atrakcyjności i obiekt zbiorowego pożądania. To wokół niej koncentrują się spojrzenia mężczyzn, to dla niej padają dedykacje i rozbrzmiewa muzyka. Ona sama wydaje się obojętna – przechadza się po parkiecie, tańczy z panem Mietkiem czy Waldkiem, nigdy jednak nie zwracając uwagi na basistę. Ta asymetria uczuć buduje komizm utworu, ale jednocześnie pokazuje uniwersalną sytuację – samotność człowieka, którego uczucia pozostają niezauważone...

Róbmy swoje

  „Róbmy swoje” to jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów Wojciecha Młynarskiego, który szybko stał się nie tylko piosenką, ale wręcz mottem pokolenia. Młynarski napisał go w 1978 roku, w czasach głębokiego PRL-u, kiedy życie społeczne i polityczne naznaczone było absurdem, propagandą i ograniczeniami wolności. Na tym tle jego piosenka brzmi jak wezwanie do zachowania godności i sensu poprzez uczciwą, wytrwałą pracę – bez względu na to, co dzieje się wokół.
  Już sam refren: Róbmy swoje! / Pewne jest to jedno, że / Róbmy swoje! – zawiera esencję przesłania. To wezwanie do działania, ale działania spokojnego, konsekwentnego i na własną miarkę, a nie rewolucyjnego. Młynarski sugeruje, że choć jednostka nie ma wpływu na wielką politykę, może wciąż robić swoje – uczyć, tworzyć, rozwijać się, zachowywać kulturę, sztukę i wolność słowa. Tym samym piosenka staje się pochwałą „cichego oporu”, codziennej pracy, która w dłuższej perspektywie ma większe znaczenie niż spektakularne zrywy.
  Treść utworu została skonstruowana na serii anegdot i przykładów. Młynarski przywołuje postacie znane z historii i kultury: Noego, Kolumba, Nobla, i w komicznych, przerysowanych wręcz scenkach pokazuje, jak inni podważali ich działania, a mimo to bohaterowie robili swoje. To zabieg humorystyczny, a zarazem dydaktyczny – pokazuje, że tylko dzięki upartemu, konsekwentnemu działaniu można dojść do czegoś trwałego...

W Polskę idziemy

  To jedna z najbardziej charakterystycznych i satyrycznych piosenek Wojciecha Młynarskiego, w której autor z ogromnym talentem łączy humor, ironię i społeczną obserwację. Piosenka została napisana w latach siedemdziesiątych, ale jej przesłanie i obrazowość są tak trafne, że do dziś pozostaje ona aktualnym i rozpoznawalnym portretem polskiej mentalności.
  Już od pierwszych wersów uderza kontrast między codziennością a weekendowym „wybuchem wolności”. W tygodniu – jak mówi narrator – Polacy są cisi jak ta ćma , szarzy jak ten dym, przytłoczeni obowiązkami, znużeni monotonią i ograniczeniami życia w systemie. Codzienność jawi się tu jako ciasna koszula, która pije nas , męczy i tłamsi. Jednak wystarczy nadejście weekendu, by pojawił się mus odreagowania – i wtedy właśnie „idziemy w Polskę”.
  Refren, powtarzający się z energią, brzmi jak swoisty hymn: W Polskę idziemy drodzy panowie / W Polskę idziemy / Nim pierwsza seta zaszumi w głowie / Drugą pijemy. To satyryczny obraz narodowej tradycji biesiadnej, w której alkohol, wspólnota i odreagowanie są lekarstwem na szarą, trudną codzienność. Młynarski nie moralizuje wprost – raczej z ciepłym humorem i dystansem pokazuje typowe mechanizmy: najpierw picie Za fart, za dzieci / Za zdrowie żony, potem wspólne wzruszenia patriotyczne (czerwone maki, ojczyzna, blizna), a na końcu sen Z twarzą wtuloną w kotlet schabowy panierowany. Ten ironiczny kontrast – patos wielkich słów i zwykłość prozaicznej codzienności – jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów twórczości Młynarskiego...

Przejdź do pełnej wersji

Motywy literackie w lekturze „Wojciech Młynarski piosenki”

Wszystkie lektury