Świat zepsuty
Ignacy Krasicki
Gatunek literacki: Satyra
Epoka: Oświecenie
Motywy: moralizatorski, dydaktyczny, prawdy, świata, upadku, cnoty, moralności, marności, ojca, syna, kobiety, małżeństwa, młodzieży, klęski, państwa, ojczyzny, obowiązku, odwagi, walki, burzy, okrętu
Streszczenie lektury „Świat zepsuty”
Streszczenie
Już sam początek utworu wprowadza nas w jego problematykę. Podmiot liryczny jest konkretny w sposobie przemawiania, stosuje wyliczenie, aby podkreślić mnogość przywar społeczeństwa, a także, aby wzmocnić przekaz: Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić, / Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić. / Godzi się kraść ojczyznę łatwą i powolną, / A mnie sarkać na takie bezprawie nie wolno? Słowa osoby mówiącej są przesiąknięte sarkazmem, mają na celu sprowokowanie odbiorcy do refleksji nad kondycją współczesnego świata i społeczeństwa; podmiot chce podjąć dyskusję nad widmem moralnego upadku kraju. Oprócz wyliczeń pojawia się wiele pytań retorycznych. Podmiot sprawia wrażenie bezkompromisowego i bardzo pewnego swoich przekonań, ma ugruntowane stanowisko. Bezpośrednio zwraca się do satyry, a przez nią chce wyrazić swoje niepokoje związane z funkcjonowaniem świata: Niech się miota złość na cię i chytrość bezczelna – / Ty mów prawdę, mów śmiało, satyro rzetelna. Bezprawie, które zostało wspomniane na początku, tyczy się nie tylko sfery moralnej, ale także obejmuje zagadnienia związane z patriotyzmem i tradycją.
W kolejnych wersach podmiot ponownie stawia pytania retoryczne: Gdzieżeś, cnoto? gdzieś, prawdo? gdzieście się podziały? Wspomina, że to wartości, które czcili przodkowie, a tymczasem obecne pokolenie, które miało pójść w ich ślady, zbuntowało się i odwróciło od cnót, szydząc z nich i wybierając złudne bogactwa, marne zewnętrzne przywileje. Tak naprawdę następne wersy polegają na wymienianiu wad, które charakteryzują współczesne społeczeństwo. Można powiedzieć, że satyra została wręcz zbudowana na zasadzie wyliczeń. Podmiot wskazuje, że we współczesnym świecie panują matactwa, łgarstwa, sprośne niedowiarstwo, a także podważa się święte tajemnice wiary i szerzy się jad. Podkreśla, że jad ten bierze swe źródło ze stolicy. Czyli zepsucie przyszło od wielkich miast i światu grozi zaraza demoralizacji. Dalej podmiot wymienia pojawienie się bezbożnych ksiąg, zuchwałych mistrzów, zdrożnych uczniów. Wszędzie nierząd, rozpusta, występki szkaradne. / Gdzieżeście, o matrony święte i przykładne? Gdzieżeście, ludzie prawi, przystojna młodzieży? Osoba mówiąca wskazuje, że żony i mężowie gardzą cnotą, dzieci wstydzą się rodziców, przyjaciele się kłócą, bracia nienawidzą, a krewni są chytrzy na majątek. Prawo jest w poniewierce, ludzkie serca opanowała chęć zysku, a złość, kiedyś tajona, jest teraz na widoku. Następnie podmiot zwraca się do duchów przodków z pytaniem: Czyż możecie z nas poznać, żeśmy wasze dzieci? Potem sam odpowiada, że są tymi dziećmi, ale wyrodnymi i niegodnymi nosić nazwisko przodków, ponieważ to, co kiedyś zwano honorem i poczciwością, zostało wzgardzone przez obecne pokolenie. Dzieci złe, psujem ojców poczciwych robotę: / Dobra była uprawa, lecz złe ziarno padło […]. Związki małżeńskie są zawierane ze względu na zysk, przysięga ślubna jest traktowana jako żart, szerzy się lubieżność, młodzież nie chce się uczyć, a jest chciwa rozpusty i leniwa do cnoty. Podmiot podkreśla, że zniknął nawet wstyd, który był ostatnim hamulcem przed popełnianiem występnych uczynków.
Otaczająca rzeczywistość pełna jest zmian na gorsze, zarówno w sferze społecznej, jak i politycznej: Złość, zaraźna w swym źródle, a w skutkach zbyt spora / Przeistoczyła dawny grunt ustaw podściwych; / Chlubi się jawna kradzież z korzyści zelżywych. / Nie masz jarzma, a jeśli jest taki, co dźwiga, / Nie włożyła go cnota – fałsz, podłość, intryga. Następnie podmiot zwraca się bezpośrednio do współczesnego mu pokolenia w mocnych słowach: Płodzie szacownych ojców noszący nazwiska! / Zewsząd cię zasłużona dolegliwość ściska; / Sameś sprawcą twych losów. To wszystko, co podmiot dalej wymienia, czyli zdrożne obyczaje, krnąbrność, nierząd, rozpusta, zbytki, odpowiada według niego za moralny rozpad kraju. Podkreśla, że próżne są chwała i potęga państwa, które zbudowało je na gruncie innym niż cnoty. Podaje przykład dawnego mocarstwa, jakim był Rzym. Rzym cnotliwy zwyciężał, Rzym występny zginął. / Nie Goty i Alany do szczętu go zniosły: / Zbrodnie, klęsk poprzedniki i upadków posły, / Te go w jarzmo wprawiły; skoro w cnocie stygnął, / Upadł – i już się więcej odtąd nie podźwignął. Według osoby mówiącej, gdyby Rzym nie odwrócił się od prawdziwych wartości, nadal by trwał i byłby na tyle potężny, by podbić świat.
Na końcu podmiot liryczny ponownie odnosi się do Polski i do hasła głoszonego przez sarmatów, szczególnie w epoce saskiej: Polska nierządem stoi. Mówi, że ten nierząd ich pokonał, zgubił i oddał w obce ręce. Dzień jeden nieszczęśliwy zniszczył wieków dzieło – tu najpewniej wspomina zatwierdzenie przez Sejm pierwszego rozbioru Polski w dniu 30 września 1773 roku. Mimo że cały utwór jest utrzymany raczej w pejoratywnym tonie i wydawałoby się, że zakończy się pesymistycznie, to jednak wcale tak nie jest. Na sam koniec podmiot posługuje się metaforą katastrofy morskiej jako upadku moralnego kraju. Nadzieją napawa zdanie, że kraj padnie słaby, a podniesie się wspaniały. Rozpacz zaś jest, według podmiotu lirycznego, udziałem słabych, wobec burzy należy przyjąć odważną postawę. Obywateli porównuje do majtków i żeglarza, a ojczyznę, Polskę – do okrętu. Dzieli się wskazówką, jak postępować wobec kryzysu. Przede wszystkim nie można się poddawać i mimo przeciwności należy pozostać wiernym ojczyźnie. Grozi burza, grzmi niebo; okręt nie zatonie. / Majtki zgodne z żeglarzem, gdy staną w obronie; / A choć bezpieczniej okręt opuścić i płynąć, / Poczciwej być w okręcie, ocalić lub zginąć.